niedziela, 20 grudnia 2009

Irena Santor (Wiśniewska)



Długo się zastanawiałem jak będzie wyglądać wpis na temat Ireny Santor, przecież to artystka najwybitniejsza na naszej Polskiej scenie muzycznej.
Artystka, która śpiewa nieprzerwanie już dla kilku pokoleń. Niesamowite jest to, że w jej repertuarze znajdą coś dla siebie i młodsze osoby i te starsze.
W czym tkwi urok Ireny Santor? To nie urok, to profesjonalizm, a przede wszystkim nieskazitelny głos. Irena Santor należy do tego pokolenia artystów, gdzie na scenie prezentowało się walory głosowe, gdzie śpiew – głos był warunkiem bycia lub nie – na scenie.
Irena Santor była i jest klasyczna, zawsze wierna swoim piosenką. Klasyczna elegancja ubioru scenicznego, niezwykła typowo słowiańska uroda, w połączeniu z czystym krystalicznym głosem - spowodowały, że stała się Pierwszą Damą Polskiej Piosenki.



Do dziś nie wychodzę z podziwu nad jej głosem, czystym krystalicznym, płynącym w piosence niczym wartki strumień.
Trudno uwierzyć w to że w 1971 roku obchodziła 20 – lecie swojej pracy artystycznej…
Ale zacznijmy do początku…
Pierwsze lata dzieciństwa spędziła w Papowie Biskupim, by po roku zamieszkać wspólnie z rodzicami w Solcu Kujawskim koło Bydgoszczy. Szkołę Podstawową ukończyła w 1947 roku w uzdrowiskowej miejscowości Polanica Zdrój, gdzie po działaniach wojennych osiadła razem z matką. (ojciec zginął w czasie wojny). Już jako uczennica szkoły podstawowej śpiewała w chórze brała udział w ogniskach harcerskich czy okolicznościowych akademiach.



Ponad podstawową edukacje rozpoczęła w jedynej w okolicy średniej szkole – w Technikum Szklanego Zdobnictwa. Po latach wspomina, że nie wie jak ukończyła tą szkołę, gdyż jej zdolności malarskie nie były zbyt wielkie.
Wiosna 1951 roku, przyjechał do uzdrowiska znany dyrygent Zdzisław Górzyński – któremu nauczycielka technikum Barbara Broszkiewicz – przedstawiła Irenę, prosząc o przeprowadzenie egzaminu z muzyki. Latem tego samego roku udała się z listem polecającym do samego Tadeusza Sygietyńskiego - by rozpocząć swoja wielką przygodę z zespołem Mazowsze. Pierwsze dni, miesiące to żmudne ćwiczenia z baletu, śpiewu a także teoretyczne podstawy z zakresu muzyki.



Już w listopadzie 1951 roku głos Ireny Santor usłyszała szeroka publiczność, publiczność zebrana w warszawskim teatrze „Roma”. Debiutowała nową kompozycją Tadeusza Sygietyńskiego „ Ej przeleciał ptaszek”.



W latach 1951 – 59 zdobywała nowych wielbicieli, nie tylko w Polsce ale i za granicą. Jej głos dotarł do wszystkich krajów Europy, odwiedziła wszystkie stolice Republik Radzieckich, Chiny oraz Mongolie.
W 1959 roku poślubiła znanego skrzypka, koncertmistrza Orkiestry Polskiego Radia, Stanisława Santora i wkrótce tez rozstała się z „Mazowszem”.
W tym samym roku, zaprezentowała się szerszej publiczności w repertuarze muzyki rozrywkowej, był to koncert radiowy z okazji 50 tej „Zgaduj zgaduli”. Niestety trema, brak przygotowania estradowego spowodowała, że występ nie należał do zbyt udanych. W latach późniejszych ruch sceniczny ćwiczyła pod okiem Barbary Fijewskiej.
Lata 1961 – 1966 to pasmo sukcesów estradowych i studyjnych – zaczynając od Sopotu 1961 aż do Opolskiego koncertu w 1966 r. gdzie piosenką „Powrócisz tu” stała się niekwestionowaną Pierwszą Damą Polskiej Piosenki.



Niezależnie od sukcesów na polskiej estradzie, odnosiła również sukcesy za granicą min. Musiqes aux Champs Elysees w Atenach, „Bulwary naszych stolic” w Moskwie, festiwale w Rio de Janerio i na Majorce.



Na początku lat 70- tych, zainteresowała się piosenkami o tematyce Warszawy, czego efektem stała się płyta „Moja Warszawa”. Lata 70 – te to też kolejne płyty, kolejne występy festiwalowe, kolejne nagrody min. Opole 74 za piosenkę „Nalej mi wina”, 1975 za piosenkę „Idzie miłośc”.
W latach 80 – tych, po raz kolejny pokazała, że jej pozycja na scenie jest silnie ugruntowana, nawiązała współpracę z Ryszardem Szeremetą. Efektem współpracy stała się piosenka „Już nie ma dzikich plaż” a później płyta pt. „Irena Santor w Piosenkach Ryszarda Szeremety”, gdzie w odważnych stylistycznie aranżacjach typowych dla lat 80 – tych Irena Santor odniosła wielki sukces. Podobny sukces odniosła prawie 20 – lat później, przyjmując propozycje Romualda Lipko. Efektem czego stała się jakże udana płyta „Jeszcze”.



Należy bezwzględnie uznać Irene Santor za osobę która od zawsze promowała polską piosenkę jak i Polskę jako kraj, mowa tu o serii nagrań dokonanych pod okiem Lucjana Kaszyckiego „Malowanki Polskie”. Niesamowite, nagrania, dziś zapomniane przez radio i telewizje.
W 1979 roku otrzymała Grand Prix na KFPP w Opolu – tu fragment wywiadu w którym Irena Santor opowiada, jak ważne dla niej było to wyróżnienie.



„ Pracuję na estradzie sporo lat, nie jestem piosenkarką młodego pokolenia, nie mam wiec, jakby się zdawało – kontaktu z młodzieżą… A jakże pięknie przyjęła ona moją Grand Prix. Największą moja radością było właśnie to, że ludzie różnych pokoleń, różnych zawodów przyjęli przyznaną mi nagrodę z wielką serdecznością.
Nie wiem jak długo będę jeszcze śpiewać – z pewnością nie dłużej niż kilka lat – uważam więc, że pod koniec mojej kariery estradowej spotkało mnie największe wyróżnienie, i wielkie szczęście…
Otrzymałam niezliczoną ilość depesz i listów z różnych stron, często od ludzi mi osobiście nie znanych. Telefonowano do mnie, by po prostu powiedzieć, że bardzo się cieszą z mego wyróżnienia. Jakże to miłe i niezwykłe dla mnie.
Opole – to jeden z dwóch najważniejszych momentów w moim życiu zawodowym.”


7 grudnia 2009 r. Irena Santor odchodziła Jubileusz 50 - lecia pracy artystycznej, oraz z okazji 75 - lecia urodzin. To niezwykłe wydarzenie odbyło się na scenie po brzegi wypełnionej Sali Kongresowej. Niezwykły to jubileusz, niezwykłej artystki, nie pozostaje dodać nic innego jak tylko gromkie „Sto lat!”.

Są trzy płyty Ireny Santor bez których nie mogę się obejść, to płyty Lp. 1976,Lp. 1979 „Telegram Miłości”, Lp. 1983 „Cdn” piosenki zawarte na nich stanowią zapis niezwykłych dokonań Pani Ireny. Słucham ich i słucham…
Nie będę prezentować całej dyskografii tylko właśnie te płyty jako że są dla mnie wyjątkowe…

Lp. Muza SX 1404 „Irena Santor” 1976 rok



Strona A:
1. Ta wielka miłość
2. Wyczerpałam zasób słów
3. Siedzisz obok pytasz grzecznie
4. Przyleciała miłość ptakiem
5. Przecież mój nie gaśnie dzień
6. Dwa księżyce – jedna noc
Strona B:
1. Wiem, że to miłość
2. Jak wolny ptak
3. Nie wiesz tego tylko ty
4. Cały świat to Ty
5. Byle pół na pół
6. Wołanie o miłość


Lp. Pronit SX 1800 “Telegram miłości” 1979 rok



Strona A:
1. Co z Tobą mała
2. Niewczesne myśli
3. Telegram miłości
4. Potrafię serce nieść
5. Póki czas
Strona B:
1. Najpiękniejsze warszawianki to przyjezdne
2. Kolory miłości
3. Noc bez Ciebie
4. Tyle wiem o piosence
5. Rzewne, zwiewne nutki


Lp. Muza SX 2122 „C.D.N” 1983 rok



Strona A:
1. Pan Ignacy
2. Śnieżna kołysanka
3. Chcieli zabrać mnie cyganie
4. Trzeba mi romansu
5. Jak zatrzyma te miłość
Strona B:
1. Moja noc u Ciebie
2. Będziemy piękni tak
3. Moja wycinanka
4. Wierszyk z pamiętnika
5. Uroiłam sobie Ciebie
6. Nasz epilog

Dzisiejszy player, to nagrania wybrane przeze mnie z wielkim trudem, pochodzą z moich ulubionych płyt, ale są również nagrania unikalne zapomniane lub w innych wersjach (radiowych) niż te znane z płyt jak np. Najpiękniejsze Warszawianki…” czy „Wiem, że to miłość” :

1. Pan Ignacy
2. Będziemy piękni tak
3. Jak zatrzymać tę miłość
4. Niewczesne myśli
5. Kolory miłości
6. Ta wielka miłość
7. Cały świat to ty
8. Wiem, że to miłość – wer. radiowa
9. Najpiękniejsze warszawianki to przyjezdne – wer. radiowa
10. Only love – „Tyle lat” – piosenka V.Cosmy z polskim tekstem w pierwotnym wykonaniu Nany Mouskuri
11. Serce zaczyna bić – piosenka nagrana w 1989 r.
12. Zaufałam Ci
13. To może przyjść – wer. Radiowa

Plakaty artystki lata 70 – te:





Galeria:



































środa, 9 grudnia 2009

Aneta Łastik



„Tu wszędzie jest” to kompozycja Marka Sewena do słów Tadeusza Kubiaka – którą na FPŻ prezentowała Aneta Łastik - piosenka ta jakże banalna, a tak bardzo utkwiła w mej pamięci.

Aneta Łastik - piosenkarka, kompozytorka, pedagog - obdarzona, delikatnym bardzo charakterystycznym jakby metalicznym głosem. Dziś niestety zapomniana, a jej piosenki nie doczekały się publikacji na CD.
Łodzianka, Absolwentka Średniej Szkoły Muzycznej, gdzie pobierala nauki pod okiem znakomitych pedagogów prof. Wacława Brzezińskiego oraz prof. Zbigniewa Rymarza. Jako piosenkarka zadebiutowała w 1967 roku gdzie w klubie studenckim „Hybrydy” śpiewała piosenki komponowane przez Igora Giżewskiego do słów swojego brata Emanuela Łastika. Rok później otrzymała nagrodę za interpretacje piosenki „Ogród najpiękniejszy” na Festiwalu studenckim.



Rok 1970 to kolejny sukces i kolejna nagroda za interpretacje tym razem na Festiwalu Piosenki Żołnierskiej w Kołobrzegu – którą wręczał członek Miejskiej Rady Narodowej. Konsekwencją tej ostatniej nagrody było nagranie tzw. czwórki w studiu Polskich Nagrań – która ukazała się we wrześniu 1971 roku, oraz wyjazdy zagraniczne min. CSRS, Węgry, Finlandia. W Finlandii często występowała w TV, a także nagrała pięć polskich piosenek.
W 1971 roku wzięła udział w eliminacjach przed Festiwalem w Opolu. Wystartowała z piosenką przygotowana przez siebie, piosenka jednak nie zdobyła uznania. Wobec czego zaproponowano jej piosenkę z przydziału – przeszła zwycięsko przez eliminacje – jednak na Festiwalu nie wystąpiła – gdyż skrócono koncert na którym miała wystąpić.



W tym okresie cały czas doskonaliła umiejętności wokalne pod okiem Ewy Kossak. Zafascynowana Ewą Demarczyk marzyła o śpiewaniu tekstów literackich.
W 1974 roku jej talent został doceniony przez publiczność III Giełdy Piosenki w Lublinie gdzie wykonała piosenkę „Nasze noce” – tu ciekawostka - współ kompozytorem tej piosenki jest Romuald Lipko.
W 1975 roku otrzymała dwie kolejne nagrody pierwsza - na Festiwalu Piosenki w Soczi, a drugą Ministra Kultury i Sztuki na Festiwalu Piosenki Żołnierskiej w Kołobrzegu za interpretacje piosenki „Tu wszędzie jest”.
W 1976 roku ukazuje się jej debiutancka płyta „Bądź ze mną na zawsze” – niestety nigdy później nie wznowiona. Rok później nagrała kolejną płytę „Ballady Bułata Okudżawy”.



W tym samym roku brała udział w rewii Interdisco prezentując piosenkę „I wszystko jak się patrzy”.
W 1980 roku wyjechała na stałe do Paryża, gdzie zajęła się nauczaniem śpiewu w/g własnej opracowanej metody.
W 2002 roku wspólnie z Januszem Jagodzińskim nagrała CD „Pieśni Rosyjskie”. Z tej okazji odbyły się koncerty.

Miejmy nadzieje ze Polskie Nagrania wznowią, pierwszą duża płytę pani Anety, to niezwykłe piosenki, niezwykle zaśpiewane przez Anete Łastik.
Na próżno szukać, biografii Pani Anety w Leksykonie Ryszarda Wolańskiego… dlaczego?!

Dyskografia:

EP. Pronit N0638

Strona A:
1. Ogród najpiękniejszy
2. Wrócę do Ciebie latem
Strona B:
1. Nie tracimy ani chwili
2. Zegar słoneczny nocą nie uśnie

LP. Muza SX 1405 „Bądź ze mną zawsze” 1976 rok



Strona A:
1. I wszystko jak się patrzy
2. I gdzie to jest
3. Bądź ze mną zawsze
4. Jestem przy Tobie brzozo
5. Tu wszędzie
Strona B:
1. U mnie
2. Pod drewnianym kamieniem
3. Będę miała dom w ogrodzie
4. Francois Villon
5. Biegnąca po falach

LP. Pronit SX 1553 „Ballady Bułata Okudżawy” 1977 rok



Strona A:
1. Ostatni trolejbus
2. Kwietniowy dyżurny
3. Piosenka o papierowym żołnierzyku
4. Piosenka o moim życiu
5. Czarny kot
6. Koguty
7. Modlitwa Francois Villona
Strona B:
1. Aleksander Sergiejewicz Puszkin
2. Na smoleńskiej drodze
3. Piosenka o żołnierskich butach
4. Balonik
5. Piosenka o nocnej Moskwie
6. Piosenka o piechocie
7. Lońka król


Dzisiejszy player to nagrania z pierwszej dużej płyty pani Anety „Bądź ze mną zawsze” oraz piosenka z płyty Cd „Przeboje Marka Sewena” „Nie bój się powrotów”, oraz z LP „Kocham moje miasto Warszawę” - "Kołobrzeskie kwiaty".

1. Tu wszędzie
2. Nie bój się powrotów
3. I gdzie to jest
4. I wszystko jak się patrzy
5. Bądź ze mną zawsze
6. Kołobrzeskie kwiaty

sobota, 28 listopada 2009

Marianna Wróblewska



Od samego początku powstania tego bloga chciałem zamieścić posta na temat tej niezwykłej Polskiej Wokalistki. Niestety brakowało mi materiałów. Jednakże, mimo wielu trudności udało się. W tym miejscu dziękuje Panu Pawłowi za udostępnienie mi materiałów, które umożliwiły powstanie tego posta.

Marianna Wróblewska wokalistka jazzowa, piosenkarka. Niezwykle zdolna, utalentowana, niezwykle oryginalna. Niestety, zapomniana. Na próżno szukać dziś jej nagrań na CD, na próżno szukać informacji na temat przebiegu jej kariery w zasobnym internacie. Tu nasuwa się pytanie dlaczego? Uznana już dawno za utalentowaną wybitność, doceniona… a dziś zapomniana. Wielka szkoda…
Uczennica Państwowej Szkoły Muzycznej w Sosnowcu, gdzie pobierała nauki gry na wiolonczeli i fortepianie.



W 1956 roku zamieszkała w Sopocie, jej rodzice zginęli podczas wojny, jej wychowaniem zajęła się babcia Stefania Von Hich.
Zadebiutowała jako piosenkarka beatowa, biorąc udział w II Festiwalu Młodych Talentów w Szczecinie w 1963 roku, gdzie zakwalifikowała się do „Złotej dziesiątki” obok Zdzisławy Sośnickiej, Wojciecha Gąssowskiego.



Po festiwalu przez ponad rok była słuchaczką Studia Piosenki w Warszawie prowadzonego przez PAA Pagart. Po czym do muzyki powróciła do muzyki w 1967 roku, a swoje zainteresowania muzyczne skierowała w kierunku jazzu, zostając w tym samym roku wokalistką zespołu Rama 11, by w 1968 roku wspólnie z nim wystąpić na festiwalu „Jazz nad Odrą” – zajmując pierwsze miejsce w kategorii solistów.



W 1968 roku występuje również na Festiwalu „Jazz Jamboree” później – w 1969 –1973 oraz 1977 r. W tym samym czasie nawiązuje współpracę z czołowymi Jazzmanami: Mieczysławem Koszem, Włodzimierzem Nahornym, Zbigniewem Namysłowskim. Stałą lub okresową współpracę nawiązuje z zespołami Bizony, SBB, Old Timers, Swing Workshop, Paradoks.
W 1970 roku otrzymała wyróżnienie na KFPP w Opolu za wykonanie piosenki „ Sprzedaj mnie wiatrowi”.



Debiutem płytowym stała się płyta „Sound of M.Wróblewska” w 1972 roku, gdzie w roku później ukazała się druga płyta pt. „Byle bym się zakochała” z repertuarem popowym.
Przez całe lata 70 – te była czołową wokalistką Jazzową, występowała w Polsce i za granicą, min. w Syrii, byłym ZSRR, Finlandii, Francji, Holandii, Szwecji.
W roku 1980 w wyniku współpracy z poznańskim kompozytorem Jackiem Tramerem powstała płytą stylistycznie i brzmieniowo podobna do brzmienia Disco. Płyta „Odpowiednia dziewczyna” o której mowa do dziś jest jedną z najchętniej słuchanych płyt Marianny Wróblewskiej.



W 1989 roku wystąpiła na MF w Sopocie gdzie w kilkunasto minutowym recitalu zaprezentowała piosenki z najnowszej płyty pt. „Wieczór samotnych Pań” oraz jeden cover z repertuaru Tiny Turner „Private Dancer”.
Płyta „Wieczór samotnych Pań” to ostania płyta Marianny Wróblewskiej w dyskografii, do płyty powstał recital telewizyjny.
Na kilka lat zniknęła z polskiej sceny, obchody 30 – lecia na scenie zorganizowali artystce fani i przyjaciele. Ku uciesze wielu po 11 latach nieobecności na scenie 22.10.2009 roku w ramach Festiwalu Jazz Jamboree zorganizowanym w teatrze Polonia wystąpiła w programie „Śpiewając Jazz” obok Macieja Zakościelnego i Beaty Przybytek. Jak donoszą fani i sympatycy artystki był to bardzo udany występ Marianny Wróblewskiej.
Miejmy nadzieje, że występ spowoduje wydanie płyty artystki z nagraniami z lat minionych.
Jak donosi prasa, zamieszkuje na wsi, wspólnie z uroczym yorkiem „Koko”

Poniżej zamieszczam wywiad przeprowadzony z artystką na początku lat 70 – tych dla „Muzykoramy”.



Kiedy Marianna Wróblewska zaczynała śpiewać znawcy oceniali skalę Jej głosu bardzo wysoko bo na 2,5 oktawy, dziś pani Marianna dysponuje głosem 3,5 oktawy, w ciągu zaledwie kilku lat „zyskała” całą oktawę i jest powszechnie nazywaną „Najlepszą wokalistką jazzową”. Z nadesłanych przez naszych czytelników pytań wybieramy te, które pomogą wyjaśnić jak do tego doszło.

Wielu znanych piosenkarzy twierdzi, że już niemal od kołyski interesowały ich te dziedziny sztuki, w których teraz są „gwiazdami”. Co i gdzie śpiewała pani mając np. 16 lat ?

-Jako 16 letnia uczennica Technikum Odzieżowego – które zresztą ukończyła z dośc dobrym wynikiem – zapowiadałam się jak twierdzili trenerzy na dobrą sportsmenkę. Uprawiałam jeździectwo i lekką atletykę, ale jeszcze bardziej chciałam być dobrą krawcową. Muzykę po prostu lubiłam.

Co skłoniło Panią do zmiany planów życiowych próbowania swoich sił właśnie w piosence.

-Kiedy młody człowiek chce odnaleźć w życiu soje miejsce. Tak jak już mówiłam, zawsze lubiłam muzykę, a w dzieciństwie uczęszczałam do szkoły muzycznej i baletowej. I dlatego w 1964 roku, zaraz po maturze, wyjechałam na Festiwal Młodych Talentów do Szczecinie. Festiwal słusznie nosił taka nazwę, startowały tam wówczas dzisiejsze „sławy” Ada Rusowicz, Halina Frąckowiak, Katarzyna Sobczyk. W szczecinie zajęłam trzecie miejsce w „Złotej dziesiątce” a wyjazd do warszawskiego rocznego studium organizowanego przez Pagart dla młodych piosenkarzy, był już tylko konsekwencją tego faktu. Na studium uczyliśmy się wszystkiego, co jest potrzebne piosenkarzowi, a praktyczną nauką były występy w dwóch kabaretach: „Pod gwiazdami” i „Pod Papugami”.

Skąd u pani wzięło się zainteresowanie muzyką jazzową?

-Słuchaczom studium akompaniowali znani dzisiaj jazzmani. To oni odkryli, że potrafię śpiewać ze swingiem. Za ich namową zajęłam się muzyką jazzową chociaż nie bardzo ją wtedy rozumiałam.

Mówi się, że debiutowała Pani dwukrotnie?

-Po rocznym „okresie warszawskim” wróciłam do domu, do Sopotu. Dlaczego? Nie bałam się, że nie poradzę sobie z muzyką – jestem uparta i wytrwała – bałam się środowiska. Trzy lata byłam urzędniczką w Sopocie, ale ta przerwa nie wyszła mi na złe. Nie zerwałam z muzyką słuchałam w domu nagrań, uczyłam się. A potem moi koledzy z klubów „Żak”,” Rudy kot” zaczęli mnie kusić muzyką. Kusili skutecznie – zaczęłam śpiewać z zespołem „Rama 11”. Wspominam ten okres bardzo dobrze. Zaczęłam szukać znów piosenek. W 1968 roku znów namówiona przez kolegów – wyjechałam do Wrocławia na festiwal „Jazz nad Odrą” i zajęłam pierwsze miejsce.

I wtedy zaczęła się Pani interesować się śpiewem?

-Tak. Wyjechałam do Warszawy, gdzie śpiewałam w studenckim klubie „Dziekanka”. Rozpoczęłam współpracę z Włodzimierzem Nahornym i Mieczysławem Koszem. Wysępowałam ze Stanem Borysem i „Bizonami”.

Śpiewała Pani zawsze w języku angielskim…?

-Jazz wywodzi się z folkloru Murzynów amerykańskich, nie można wiec oddzielać jazzu od specyfiki angielskiego – a właściwie amerykańskiego języka. W 1970 roku spróbowałam zaśpiewać w Opolu piosenkę Z.Namysłowskiego „Sprzedaj mnie wiatrowi” już w języku polskim. I od tej pory zaczęłam śpiewać coraz częściej po polsku. Lubię nagrywać piosenki w języku angielskim, bo mogę liczyć na odbiorców za granicą. Piosenka polska nie będzie popularna na świecie, jeżeli będzie wyłącznie śpiewana po polsku.

Mówi się, że z każdym rokiem odnosi Pani coraz większe sukcesy…

-Pracuje nad sobą. Chcąc zrozumieć amerykański jazz, cztery lata uczyłam się języka. Tak samo jest z głosem. Usłyszałam kiedyś śpiewająca amerykańską piosenkarkę. Zainteresowała mnie. Cały miesiąc ćwiczyłam głos, chcąc wydobyć z siebie te same dźwięki. Zachorowałam, ale przezwyciężyłam własne gardło – zaśpiewałam tak samo.

Czy ma pani tremę podczas występów?

-Najtrudniejszy jest moment przed wyjściem na scenę. Kiedy zaczynam śpiewać, angażuję się w muzykę do tego stopnia, że czasami zapominam tekstu.

Koncertowała Pani za granicą. Jaką publiczność najmilej Pani wspomina?

-Jestem polską piosenkarką, a więc i polską publiczność najbardziej lubię. Cieszę się jak po koncercie jakiś młody człowiek zadaje mi pytania, z których wynika, że zna i rozumie jazz. Pamiętam pewną historię która zdarzyła mi się w NRD. Po koncercie transmitowanym zresztą przez Interwizję, cała publiczność powstała z miejsc i milcząc biła brawo. Bisowałam wówczas sześć razy.

Największy – pani zdaniem kompozytor muzyki poważnej to?

-Mało znany za swego życia bo tworzący dla pokoleń o kilka wieków późniejszych – Mozart. Tę samą miarę przykładam do kompozytorów współczesnych, tylko Ci z nich ostaną się po naszej śmierci, którzy tworzą z wyprzedzeniem. Moda przemija. Pamiętam o tym, wybierając nowe utwory do swojego repertuaru.

Który z polskich zespołów młodzieżowych ceni Pani najbardziej?

-Mój stary zespół – Rama 11

Czy lubi Pani swoje imię Marianna?

-Nie zastanawiam się nad tym, ale chyba tak. Otrzymałam je po swojej prababci.

Dlaczego pani piosenki są mniej znane wśród młodzieży niż np. piosenki Skaldów?

-Po prostu, moje są trudniejsze. Publiczność na koncertach jazzowych musi mieć podstawowe przygotowanie muzyczne.

Czym zajmuje się pani w chwilach wolnych od pracy?

-Wykorzystuję swój pierwszy zawód, szyję, szydełkuję. Słucham muzyki, oglądam dobre przedstawienia teatralne. Kocham plaże i słońce.

Która z piosenkarek jazzowych jest dla pani wzorem?

-Billie Holiday. Można ja nazwać Mozartem jazzu – oczywiście w sensie wokalnym. Jej piosenki z lat trzydziestych naszego stulecia mogą być szkołą dla wszystkich piosenkarek jazzowych.

Czy w najbliższym czasie ukaże się jakaś nowa płyta?

-Nagrałam long – play w języku angielskim która ukaże się w serii „Polish Jazz” prawdopodobnie przed tegorocznym „Jazz Jamboree”.


Dyskografia:

Lp.Muza XL08487 Sound Of M.Wróblewska 1972 r



Strona A:
1. Ill be seeng you
2. Lover come back to me
3. Dont explain
4. Me funny Valentine
5. Lover man
Strona B:
1. And the forest
2. I don t want to sleep
3. Sell me to teh wind
4. The slowed down movie
5. Until you were gone

Lp. SXL 0998 Byle bym się zakochała 1973 rok



Strona A:
1. Kochanka wiatru
2. Kiedy Cię czar ogranie
3. Zbyt wiele rzek miedzy nami
4. Czy Ty, czy Ja
5. Byle bym się zakochała
Strona B:
1. Otwórz okno, spójrz na świat
2. Jak mogłes tak
3. Z takim jak on
4. Czas, rzeka, lustro
5. Z Tobą w górach
6. Tak jest zapisane w gwiazdach na niebie.


Lp. Muza SX 1583 Feelings of M. Wróblewska 1978 rok



Strona A:
1. And I love him
2. Baby wont you please come home
3. All i love is fair
4. The lullaby
Strona B:
1. Binah
2. Bluberry hill
3. Cheek to cheek
4. Moon river
5. Stars fell on Alabama
6. Fooling Myself


Lp. Pronit SX 1984 Odpowiednia dziewczyna 1980 rok



Strona A:
1. Tylko wszystko albo nic
2. Najlepiej kochać cały świat
3. W żywe oczy
4. Zmykaj póki czas
5. Wymarzony domek za wsią
Strona B:
1. Tylko mi tego brak
2. Na jedna kartę
3. Ocean róż
4. Ja to znam
5. Dziś sama nie wiem


Lp. Muza SX 2567 Privilege 1988 rok



Strona A:
1. The old friend revisidet
2. The metamorphosis of John B.
3. The reincarnation in the bar on 52 street
4. Walking out on you
5. Gradens of haven
Strona B:
1. Booking a ticket on a next plane to you
2. You have bought it for a song
3. This heart you have lost
4. The dreams are gone when girls left alone.


LP, CD, MC Muza 893 Wieczór samotnych pań 1989 rok



Strona A:
1. Gdzie wyjechałeś
2. Już nie pora
3. Kolejna gra
4. Wyznania Mirabelle
5. Wszystko o czym chce śnic
Strona B:
1. Wieczór samotnych pań
2. U mnie nic nowego
3. Kabała
4. Znów trochę zimno


Dzisiejszy player to moje ulubione popowe nagrania Marianny Wróblewskiej. Celowo popowe by ukazać wszechstronność wokalistki, bo to, że w jazzu radzi sobie świetnie każdy wie! Wszystkie nagrania oprócz pierwszego pochodzą z dwóch popowych płyt „Odpowiednia dziewczyna” oraz „Wieczór samotnych Pań”
Ciekawostką jest nagranie nr. 1 które pochodzi z Festiwalu Piosenki w Sopocie, gdzie Marianna Wróblewska zaprezentowała piosenkę Tinny Turner „Privet dancer”. Wg mnie genialnie. Oceńcie sami. – nagranie znalezione w internecie.


1. Privet dancer
2. To już nie pora
3. Kolejna gra
4. Dziś sama nie wiem
5. Zmykaj póki czas
6. Wymarzony domek za wsią
7. Ocean róż


Galeria z koncertu „Śpiewając Jazz”:













Galeria wczoraj i dzis:



















środa, 11 listopada 2009

Izabela Trojanowska



Ikona lat 80 – tych, niekwestionowana mistrzyni kreacji na scenie.
Jej wizerunek, ruch sceniczny, głos, dał nowe tchnienie muzyce rozrywkowej – nową jakość.
Tak jak nagle pojawiła się na polskiej scenie muzycznej tak samo nagle zniknęła.
Jej dwie płyty powstałe na początku lat 80 – tych stanowią dziś niezwykły zapis dokonań artystki z jej najlepszego okresu. Mowa tu oczywiście o płytach „Iza” oraz „Układy”.



Warto jednak też zwrócić uwagę na płytę z 1995 roku „Chcę inaczej” która zwiastowała powrót artystki na rodzimą scenę – jakże to udany powrót był.
Izabela Trojanowska – piosenkarka, aktorka, dziś można śmiało rzec gwiazda…
Debiutowała jako członkini chóru katedralnego na Festiwalu Pieśni Sakralnej Sacrosong w Chorzowie w 1971 roku, w tym samym roku swój talent pokazała na deskach Festiwalu Piosenki Radzieckiej oraz na Krajowym Festiwalu Piosenki Polskiej gdzie zdobyła odpowiednio III nagrodę, oraz II w koncercie Debiuty.





/z Markiem Grechutą Opole 1971/

Jest absolwentką Studium aktorskiego przy teatrze Muzycznym w Gdyni w którym występowała w latach 1974 – 1978. Publiczność zapamiętała ją przede wszystkim z ról musicalowych w „Machiavelli” oraz „Fontanna z Neptunem”.
Przełom lat 70 – 80, przyniósł wiele ról telewizyjnych min. „Kariera Nikodema Dyzmy”, „Blisko coraz bliżej”, czy „ Strachy”.
W 1980 roku nawiązała współpracę z Budką Suflera czego efektem stała się płyta pt. „Iza”, płyta która stała się wizytówką artystki na dalsze lata. Nagrania z tej płyty do dziś fascynują, i są chyba najbardziej rozpoznawalnymi polskimi nagraniami.
W 1982 roku została Solistką zespołu „Stalowy bagaż”, z którym we współpracy z Jankiem Borysewiczem powstała płyta „Układy”.



/Opole 1981, "Podaj cegle"/



/Wręcznie "Zlotej plyty"/

W tym samym roku zdążyła zarejestrować materiał muzyczny we współpracy z Tadeuszem Nalepą – który szerszej publiczności został przedstawiony na CD 10 lat później pod nazwą „Pożegnalny cyrk”. We wrześniu 1982 roku opuszcza kraj, by w 1987 roku osiąść na stałe w Berlinie Zachodnim.
Rok 1989 przynosi jej kolejne dokonania muzyczne, nagrywa anglojęzyczną płytę na której znajdują się absolutnie przebojowe nagrania utrzymane w konwencji typowej dla końca lat 80 – tych. Kilka nagrań z tej płyty prezentuje na MFP Sopot 1989.
W 1995 roku nagrała kolejna płytę „Chcę inaczej”, jej powrót promował singiel „I stało się” …. Rzeczywiście stało się… płyta pozwoliła na nowo zaistnieć artystce na rodzimym rynku muzycznym.
Dziś jak donoszą media nagrała materiał muzyczny z zespołem Mafia.
Po więcej zapraszam na nieoficjalną stronę artystki gdzie można się zapoznać z pełną dyskografią i wieloma faktami z życia artystki:
http://izabelatrojanowska.republika.pl/

Poniżej zapraszam do przeczytania wywiadu z grudnia 1980 roku, w którym artystka opowiada o swoich planach na przyszłość. Które zrealizowała? Oceńcie sami.
Zapraszam do lektury.


„Śpiewamy i tańczymy” nr 9, 1980 rok.



„Wszystko czego dziś chcę – to duża rola w teatrze” mówi – Izabela Trojanowska


Młodą, utalentowaną aktorkę i piosenkarkę udało się zaprosić na rozmowę tuż przed jej wyjazdem na wakacje.

-Korzystając z krótkiej przerwy między festiwalami opolskim i sopockim na którym reprezentuje wytwórnię „Tonpress”, wyjeżdżam z mężem do Londynu. To cudowne miasto świetnie w nim wypoczywam.

Wierze na słowo, choć prawdziwy wypoczynek kojarzy mi się raczej z ”wsią wesołą wsią spokojną”. Ostanie lata były dla Pani szczęśliwe – dwie udane role filmowe, jedna z głównych nagród w Opolu, szczególnie cenna bo za oryginalność interpretacji wykonywanych piosenek. Co Panią cieszy bardziej sukcesy aktorskie czy estradowe ?

-Jedne i drugie, choć swoja przyszłość widzę raczej w teatrze. Marze o dużej roli, która pozwoli mi zademonstrować moje umiejętności aktorskie i wokalne.

Trafiła Pani jednak do teatru jako początkująca wprawdzie, ale obiecująca i uzdolniona piosenkarka legitymująca się jedną z ważniejszych nagród na Festiwalu w Zielonej Górze i główną nagrodą za debiut na Festiwalu Opolskim w 1972 roku. Śpiewała Pani wtedy utwór Miliana i Urbanowicz – „O czym marzą zakochani”.

-Tak, ale wkrótce zafascynował mnie teatr. Zostałam przyjęta do Studia teatralnego przy Teatrze Muzycznym Danuty Baduszkowej w Gdyni. W ciągu 4 – lat nauki, w atmosferze ciepła i przyjaźni wpajano mi wiedzę z dziedziny teatru i muzyki, uczono prawidłowej emisji głosu, tańca klasycznego, właściwej interpretacji prozy, wiersza i piosenki, wreszcie szermierki i akrobatyki.
Danuta Baduszkowa zaszczepiła nam rzeczy najważniejsze – dyscyplinę teatralną i zawodowa rzetelność. Zdobywane umiejętności miałam okazje sprawdzić na scenie, występując – już od drugiego roku studiów w sztukach „ Machiavelli”, „Zielony Gil”, „Spotkanie z Neptunem”, „Poemat Pedagogiczny”.


A doświadczenia filmowe?

-Ze szczególnym sentymentem wspominam pracę nad rolą Teresy Sikorzanki w Strachach. Byłam wtedy na czwartym roku studiów. Zaskoczyła mnie odmienność pracy na planie filmowym, wymagająca od aktora ogromnej elastyczności. Role trzeba było budować od końca, w zależności od kolejności kręcenia poszczególnych scen. To jednak frapująca praca.

Miała Pani okazję znaleźć tego potwierdzenie w kolejnym serialu telewizyjnym „Kariera Nikodema Dyzmy”. Reżyser powierzył Pani rolę Krystyny Kunickiej i wywiązała się Pani z tego zadania równie dobrze.

-Dziękuje, za ciepłe słowa, kontynuując ten temat – chce dodac, że moje najbliższe plany przwidują udział w dwóch filmach węgierskich pełnometrażowym i telewizyjnym z Markiem Walczewskim jako partnerem.

Kiedy przeniosła się pani do Warszawy?

-Pracę w warszawskim teatrze „Syrena” zaproponowano mi podczas kręcenia filmu „Strachy”. Jak dotąd wystąpiłam w „Wielkim Dodku”, „Czołowym zdarzeniu”, gram także w szopce literackiej Marianowicza i Grońskiego – „Warto, byś wypadł”.

Teatr, film, kiedy znajduje Pani czas na piosenkę?

-Pewnie bym na nią czasu nie znalazła, gdyby nie przypadkowe spotkanie z grupą „Budka Suflera”. Romuald Lipko zrobił dla mnie aranżacje utworu Poznakowskiego i Olewicza – „Liczy się tylko czas”. W trakcie naszej wspólnej współpracy zachwyciła mnie jego własna muzyka i teksty Andrzeja Mogielnickiego. Nagrałam piosenkę „Tyle samo prawd ile kłamstw” a następnie dalsze tej samej spółki „Komu więcej komu mniej” ( ta i poprzednia wyszła na singlu Tonpressu), „Wszystko czego dziś chcę” prezentowany w Sopocie „Tydzień łez”. Teraz zbieram materiał na mój pierwszy longplay. Wszystkie teksty i muzykę piszą dla mnie naturalnie Lipko i Mogielnicki.

Czekamy na te płytę niecierpliwie, życząc Pani dalszych interesujących ról w Teatrze i filmie oraz równie udanych jak dotychczasowe, interpretacji nowych piosenek.

Z pełną dyskografią można się zapoznać na nieoficjalnej stronie artystki:
http://izabelatrojanowska.republika.pl/

Poniżej prezentuje dwie pierwszy płyty Izabeli Trojanowskiej jako „niezbędnik” Polskiej Muzyki Rozrywkowej! Absolutnie!

LP. „Iza”, Tonpress SX - T 5 1981 rok.



Strona A:
1. Tyle samo prawd ile kłamstw
2. Nic za nic
3. Sobie na złość
4. Tydzień łez
Strona B:
1. Wszystko czego dziś chcę
2. Pytanie o siebie
3. Komu więcej, komu mniej
4. Jestem Twoim grzechem

LP. „Układy”, Tonpress SX – T12, 1982 rok



Strona A:
1. Układy
2. Obejdzie się bez łez
3. Mało siebie znam
4. Brylanty
Strona B:
1. Karmazynowa noc
2. Daj Boże daj
3. Nic naprawdę
4. Obce dni
5. Układy

Dzisiejszy player zawiera moje ulubione piosenki Izabeli Trojanowskiej.

1. Tyle samo prawd ile kłamstw
2. Tydzień łez
3. Jestem Twoim grzechem
4. Komu więcej, komu mniej
5. Brylanty
6. Karmazynowa noc
7. Liczy się tylko czas
8. Independence day
9. Put your Back to it
10. I stało się
11. Nareszcie czuję


Galeria lata 70- te i 80 - te















niedziela, 1 listopada 2009

Karel Gott - Zlatý hlas z Prahy /Złoty Głos Pragi/



Piosenki Karela Gotta zawsze postrzegałem przez pryzmat piosenki „Lady karneval” – bo właśnie przez długi okres czasu tylko tą piosenkę znałem.
Wzbraniałem się przez poznaniem jego twórczości, jak zwykle później okazało się że niezrozumiale i bezpodstawne są moje wątpliwości, gdyż muzyka i twórczość Karela Gotta to coś co na dobre zagościło w moich gustach muzycznych.
Jego klasyczny śpiew, mocna barwa głosu w połączeniu z muzyką gwarantuje stworzenie piosenki – która trwa w świadomości wielu przez bardzo długi okres czasu.
----------------------------------------------------------------------------------



Jego pozycja na powojennej scenie czeskiej jest wyjątkowa. Nie zagroziły jej nigdy nowe trendy muzyczne ani okresowo modne nowoczesne brzmienia, ponieważ Karel Gott (1939) wypracował sobie taki status, jakiego nie udało się dotąd osiągnąć żadnej czeskiej gwieździe.
Pod koniec lat pięćdziesiątych wziął udział w konkursie pod wiele mówiącą nazwą „Poszukujemy młodych talentów” i zaczął występować w praskich klubach Vltava i Alfa. Śpiewał między innymi standardy jazzowe, gdyż jego gust muzyczny ukształtowany został przez mistrzów swingu i muzyki popularnej, takich jak Paul Anka czy murzyński kwartet The Platters.



W 1960 rozpoczął studia w praskim konserwatorium muzycznym pod okiem wybitnego pedagoga, tenora Konstantina Karenina. Z czasem zaangażował się we współpracę z teatrem Semafor (wówczas bardzo wpływowym, jeśli idzie o czechosłowacką scenę popularną). W połowie lat 60 Gott zaczął nagrywać płyty dla Supraphonu, proponując zarówno repertuar oryginalny, jak i przeróbki znanych melodii amerykańskich i brytyjskich (Gershwina, Presleya, Beatlesów itd.).



Krótko przed opuszczeniem teatru Semafor Karel Gott wraz z grupą przyjaciół stworzył własną scenę – teatr Apollo, który pozwolił mu na szersze zaprezentowanie możliwości. Gott z łatwością wykonuje zarówno repertuar rockandrollowy, jak i oryginalne czeskie piosenki, francuskie czy włoskie pieśni musicalowe i kabaretowe – w późniejszych latach w jego repertuarze znalazły się także utwory klasyczne, pochodzące z operetek i oper, a także narodowe pieśni z całego świata.



W 1967 Karel Gott wraz z Orkiestrą Ladislava Staidla (wieloletniego gitarzysty w zespole, towarzyszącym piosenkarzowi) otrzymał lukratywny kontrakt w Hotelu Frontier w stanie Las Vegas. Rok później Gott wystąpił w Londynie w finale konkursu Eurowizji jako reprezentant Austrii, wykonując piosenkę „Tausend Fenster” (Tysiąc okien) autorstwa Udo Jurgensa.



W tym okresie Gott zaczął zdobywać popularność międzynarodową – wystarczy wspomnieć kilka znaczących występów: Międzynarodowy Festiwal Piosenki w Rio De Janeiro (pierwsza nagroda za utwór „Lady Carneval” Karela Svobody i Jiriego Staidla), czy Międzynarodowy Festiwal Pop w Atenach (śpiewał piosenkę tych samych autorów, „Hey Hey Baby”); jego nazwisko stało się także rozpoznawalne we wszystkich krajach socjalistycznych a także w RFN, Japonii, Szwajcarii, Austrii czy Włoszech. Pojawiał się nawet na festiwalu muzyki country w Nashville, Tennessee. Można tak wymieniać dalej.



Otrzymał tyle nagród i wyróżnień, że niemożliwością byłoby wymienienie ich wszystkich – od czasu gdy otrzymał w 1963 pierwszego Złotego Słowika (prestiżowa czeska nagroda dla najlepszych wokalistów w kraju) doczekał się także wielu złotych płyt od wytwórni Supraphon, jednej srebrnej od Artia, Zdobył Złoty Kamerton na festiwalu Interwizji, kilka nagród na międzynarodowym festiwalu Midem w Cannes, Złoty Mikrofon na festiwalu w Stuttgarcie, nagrodę Kwitnącej Wiśni w Tokyo, dostał tytuł „gwiazdy roku” w plebiscycie brytyjskiego Music Week, otrzymał nagrodę za występ na Yamaha Festival w Tokyo, kilka złotych płyt od Deutsche Grammophonegeseeltschaft i tak dalej, i tak dalej…



W latach 70. i 80. trwa sława gwiazdorska Karla Gotta wieńczona dziesiątkami najbardziej prestiżowymi nagrodami - złotymi, srebrnymi, diamentowymi i platynowymi płytami, które zdobywa dosłownie, co roku. W szczytowej formie występuje w kraju, ale tak samo i w Europie oraz na innych kontynentach, podróżuje z jednego końca świata na drugi, swój repertuar poszerza praktycznie o wszystkie style muzyczne, począwszy od muzyki pop, przez pieśni ludowe aż po muzykę klasyczną. Jego piosenki momentalnie stają się przebojami, płyty są wydawane jedna za drugą, pojawia się w programach telewizyjnych, prowadzi talk show, występuje również w kilku pełnometrażowych filmach fabularnych i dokumentarnych.





W połowie lat 80. popularność Karla Gotta osiąga szczyt i kulminuje. Na krajowej scenie po raz pierwszy w ogóle pojawia się potężna konkurencja w postaci młodych piosenkarzy, która jednak tylko przez krótki okres narusza czas jego królewskiego panowania i pod koniec lat 80. pozostaje w jego cieniu. Wielu później poszło w zapomnienie i dzięki temu Karel ponownie jest na samym szczycie. W roku 1989 przed aksamitną rewolucją obchodzi swoje 50. urodziny. Powoli staje się śpiewakiem, który najlepsze lata ma już za sobą, i który nie dąży za wszelką cenę być na szczycie listy przebojów wśród młodych, wręcz przeciwnie, pierwszeństwo przed przebojami oddaje delikatniejszemu i łagodniejszemu repertuarowi.





W 1990 roku decyduje się na zakończenie swej kariery i na pożegnanie organizuje trasę koncertową po halach sportowych w Czechosłowacji oraz Niemczech. Jednak sukces był tak wielki, że zmienia zdanie i pozostaje w branży. W 1992 roku jego płyta "Když muž se ženou snídá" (Kiedy mężczyzna z kobietą je śniadanie) staje się najlepiej sprzedawaną płytą roku (podobny sukces powtórzył w latach 1995 i 1997). W latach 90. coraz więcej czasu poświęca swej drugiej miłości – malowaniu. Swoje obrazy z wielkim sukcesem wystawia w kraju i za granicą. We wznowionym konkursie Złotego Słowika "Czeski Słowik" w 1996 ponownie plasuje się na pierwszej pozycji.
Całą dekadę pomyślnych lat 90. uwieńcza wspaniałym koncertem w Zjednoczonych Emiratach Arabskich i w Chinach przed 600 milionową publicznością Eurowizji oraz w Carnegie Hall w Nowym Jorku.



Supraphon wydał około trzydziestu płyt analogowych z repertuarem Karela Gotta (nie licząc singli i późniejszych wznowień na CD),kontrakt z Polydorem (od 1968) zaowocował czterdziestoma pięcioma longplayami, z których pierwszy nosił tytuł „Die goldene Stimme aus Prag” – „złoty głos z Pragi”, przydomek ten będzie towarzyszyć Gottowi przez całą jego karierę.



Poza wyjątkowym talentem piosenkarskim Karel Gott charakteryzuje się wrodzoną szczerością artystyczną i niezwykle ciężką pracą oraz niegasnącym entuzjazmem dla swojej profesji. Przez cały czas wzbogaca swój repertuar elementami muzyki nowoczesnej najwyższej jakości. Zgromadził wokół siebie grupę najlepszych kompozytorów i twórców tekstów, aranżerów i instrumentalistów, dzięki którym może zrealizować swoje muzyczne wizje.



Wyjątkowo przy pisaniu tego posta posiłkowałem się informacjami z oficjalnej strony internetowej Karela Gotta, niezwykle trudno opisać rzetelnie jego biografie gdyż jest ona bardzo bogata w fakty i zdarzenia które miały wpływ na jego karierę. Przy tej okazji dziękuje również Marcinowi za inspiracje, oraz za tłumaczenie tekstu.



Dzisiejszy player, to nagrania Karela Gotta powstałe w latach 80 – tych, niezwykle zróżnicowane, to właśnie lata 80 – te tak naprawdę potwierdziły jego absolutną ponadczasowość oraz wielkość na scenie. Tak naprawdę to najtrudniejsza cześć tego posta – wybór nagrań…. Jak wybrać z pośród tak wielu nagrań…

1.Oheň v sobě máš
2. Your Song
3. Zustanu svuj
4. Holka v domě
5. Je slavna
6. To musím zvládnout sám
7. Bláhové Prání
8. Zacinam zit
9. Vecny laik
10.Zvonky štěstí

Galeria:
































Moja Kolekcja:

poniedziałek, 19 października 2009

Jubileusz Marii Koterbskiej AD 18.10.2009 r.



60 - lat na estradzie Marii Koterbskiej pod takim „szyldem” rozpoczęło się jedno z najważniejszych wydarzeń dla fanów, sympatyków twórczości pierwszej damy polskiej piosenki.
Teatr Polski w Bielsku Białej godzina 19 przygasły światła, w tle muzyka, na widowni – balkonach wszystkie miejsca zajęte - na telebimie ukazała się składanka zdjęć Pani Marii z różnych lat – to wstęp, by w kilka minut później oczom oczekujących fanów ukazała się Nasza Wielka Artystka – Maria Koterbska - Viva Maria!!!
Na scenie pojawiła się w towarzystwie dyrektora teatru, który odczytał list ministra kultury, przekazał również list gratulacyjny wraz z wielkim koszem białych róż od Maryli Rodowicz.
Niezwykłe to wydarzenie, niezwykły moment - brawa, łzy wzruszenia…
Na scenie kolejno pojawili się znani z estrady artyści Roman Frankl, Olga Bończyk, Hanna Śleszyńska, Czesław Majewski, Janusz Radek, Stanisław Tym, Anna Guzik…każdy z nich kolejno prezentował przeboje Marii – nadając im nowe brzmienie – nową interpretacje.
Nie obyło się bez spontanicznych zachowań – gdy do fortepianu zasiadł Czesław Majewski – Pani Maria poprosiła by wspólnie przy jego akompaniamencie wykonali piosenkę „Deszcz”… owacjom nie było końca.
Nie obyło się również bez wyczekiwanego duetu Marii Koterbskiej i jej syna Romana Frankla.
Na koniec koncertu kolejne kwiaty, wyróżnienia…brawa, oraz miła przemowa Pani Marii…
Niezwykły był to czas, niezwykli goście bo i niezwykłe wydarzenie 60 – lat na estradzie, setki nagrań, kilkanaście płyt mnóstwo wspomnień…piosenki… niezwykły uśmiech i serdeczność Marii Koterbskiej…zawsze obecne.

Viva Maria!!!


Zapraszam do galerii zdjęć, oraz do wysłuchania nagrań Pani Marii.


/plakat promujący Jubileusz/



/Jubileusz - wejscie do Teatru/



/Maria Koterbska oraz prowadzący Jubileusz dyrektor Teatru/



/Gwiazda wieczoru i Olga Bończak/





/Hanna Sleszyńska, Maria Koterbska, Roman Frankl/



/Maria Koterbska i jej syn Roman Frankl w piosence "Slomkowy kapelusz..."/





/Anna Guzik i Maria Koterbska/



/Czeslaw Majewski i Maria Koterbska/



/Stanislaw Tym, Maria Koterbska, Roman Frankl/



/Maria Koterbska w piosence "Deszcz"/





/wielki final, "Karuzela....karuzela"/



niedziela, 11 października 2009

Anna German



Zupełnie niepostrzeżenie w sierpniu br. roku minęła 27 rocznica śmierci tej niezwykłej piosenkarki. Nie było mi jej dane posłuchać na żywo, ze wspomnień artystów kolegów ze sceny artystki rysuje się portret Anny German –jako osoby o wielkim sercu, osoby prawdziwej, osoby obdarzonej niezwykłą serdecznością oraz wielkim talentem.
Irena Woźniacka wspomina Ją z wielkim sentymentem, „Ania była prawdziwa, taka jaka była na scenie, skromna uśmiechnięta – taka też była w życiu prywatnym”.
Trudno pisać o kimś w czasie przeszłym, to co dziś pozostało to setki nagrań, kilkanaście płyt i wielka serdeczność fanów.





Dla wielu była zbyt smutna, zbyt liryczna – ale czy to nie był właśnie jej styl?! Trudno to oceniać dziś po latach, wiem jedno jej nagrania są niezwykłe – sam doceniłem je dopiero niedawno de facto, dopiero po zapoznaniu się z jej piosenkami w języku rosyjskim – to właśnie w byłym ZSRR a dziś Rosji była i jest bardzo ceniona. Świadczą o tym do dziś wznawiane jej płyty.
Swoją karierę rozpoczęła wcześnie, jeszcze w czasie studiów na Uniwersytecie Wrocławskim.



Związana była wówczas z Tetarem „Kalambur” (1960-62r.)
Sukces przyszedł nieoczekiwanie w 1962 roku otrzymała swoją pierwszą nagrodę – wyróżnienie za wykonanie włoskiej piosenki „Ave Maria”. Był to ogólnopolski przegląd zespołów i solistów w Olsztynie.
W następnym roku wystąpiła już na Międzynarodowym Festiwalu Piosenki w Sopocie, uzyskując II nagrodę za piosenkę „Tak mi z tym źle”. Kolejne lata to seria sukcesów – „Tańczące Eurydyki” ten wielki przebój zebrał wiele nagród festiwalowych min.
- Opole 1964 r I nagroda
- Sopot 1964 I i III nagroda
Później nagrody na Festiwalach Ostendzie 1965 rok, Nepolu 1967 roku, Bartyslava 1967 rok, Targi Midem w Cannes 1967 r. uhonorowaniem tych sukcesów był występ na Festiwalu Piosenki w San Remo gdzie wystąpiła jako pierwsza polka.
U szczytu kariery w sierpniu 1967 roku uległa tragicznemu wypadkowi podczas tourne po Włoszech. Wypadek brutalnie przerwa pasmo sukcesów. Przez długie tygodnie walczyła ze śmiercią… wygrała.
W tym okresie wykazała wielki hart ducha, przechodzi ciężkie ćwiczenia rehabilitacyjne, pisze książkę „Wróć do Sorento” komponuje piosenki.



Przerwa w nagraniach trwała 3 lata, na scenę powróciła w 1970 roku. A w grudniu 1969 roku ukazała się polskim telewidzom w programie świątecznym, ludzie cieszyli się niezwykle, że znów Ją widzą, że żyje, że jest wśród nas.



/wręczenie nagrody od przedstawiciela Polonii Amerykańskiej/

Wiosną 1970 roku zaprezentowała piosenkę własnej kompozycji pt. „Człowieczy los” . Ta melodia już na stałe związała się z jej nazwiskiem nikt inny nie próbował jej śpiewać. O tym, że człowieczy los nie jest snem ani bajką mogła śpiewać tylko Anna German, bo te prawdę życia w piosence wyrazić umiała najpiękniej.
Zawsze była taka sama, skupiona, refleksyjna, o wciąż fascynującym głosie. Znów nagrywała kolejne płyty, odnosiła kolejne sukcesy za granicą.



Przemijały mody, style ona pozostawała sobą. Miała niewątpliwie swój własny styl, nie musiała szokować strojem. Dla niej najważniejsza była piosenka. Ostania płytę w Polsce wydała w 1978 roku, w ZSRR materiał zarejestrowany w 1980 roku wydany został na płycie w 1983 roku. Te dwie ostanie płyty są dla mnie najlepszymi płytami w jej dorobku. Niezwykłym polskim wydawnictwem są dwie płyty składankowe które ukazały się w 1990 roku. Dwupłytowe wydawnictwo zawiera wczesne bardzo unikalne nagrania Anny German. Jak dla mnie jest to magiczna i nie powtarzalna płyta.

W tym miejscu chciałbym zaprezentować fragment tekstu Pana Zbigniewa Rabińskiego, który ukazała się na łamach czasopisma IKS „Stolica” w 1985 roku. Jego słowa w niezwykle poruszający sposób opowiadają o życiu i walce z przeciwnościami losu Anny German, oraz ukazują wiele nieznanych faktów z życia artystki.



„Od dawna wiedziała co ją czeka. Zdawała sobie sprawę, że jej choroba z każdym dniem miesiącem, tygodniem się pogłębia. Ci którzy ją zali osobiście, wiedzieli z jakim trudem pokonywała przeciwności losu.
A los nie był dla niej nigdy łaskawy. Znałem ją przeszło 13 lat, i bardzo często zastanawiałem się nad tym, że wszystkim jej sukcesom towarzyszyły kłopoty i nieszczęścia. Fałszywy był sąd „ o słodkim życiu gwiazdy” .Ten kto widział Annę w światłach estrady, telewizji na scenie mógł odnieść takie wrażenie.
Annę German nie omijały jednak życiowe kłopoty, trwogi, zmartwienia. Może dlatego zawsze była smutna i mówiła przyciszonym głosem, by nie zwracano na nią szczególnej uwagi. Najchętniej lubiła śpiewać piosenki sentymentalne, liryczne, ale nie wyłącznie – kochała też muzykę rytmiczną, ekspresyjną i taką w ostatnim okresie życia wykonywała….”

„Na początku grudnia 1981 roku rozmawiałem z nią telefonicznie. Zatelefonowałem jak zwykle nocą, aby poinformować ją o nowych nagraniach płytowych które udało mi się dla niej zorganizować w wytwórni płytowej KAW Tonpress. Bardzo ją ta wiadomość ucieszyła i była zadowolona, że pragnę jej pomoc. Wykluczyła jednak możliwość nagrań, nie czuła się już na siłach. Uderzyła mnie jej rezygnacja, zaskoczyła jej wypowiedź, bo mówiła tak jakby już pożegnała się ze sceną i studiem nagrań…”

„Zaproponowała, abym zainteresował się jej ulubionymi piosenkami nagranymi dla radia, których nie udało jej się umieścić na płytach. ”Ave Maria”, „Greckie winio”, „Księżyc i róże” i „Sony bay”. Od lata pamiętam ją jako osobę zadziwiająco skromną, serdeczną bardzo autentyczną łatwo nawiązującą kontakty z ludźmi.
Była uosobieniem kobiecości, piękna ale nie tylko zewnętrznego a przede wszystkim duchowego. Zawsze chciała żyć prawdziwym życiem. Kiedy urodziła upragnionego syna, zdecydowała się ograniczyć występy i nagrania ,aby osobiście pielęgnować syna. Nie chciała aby ktoś ją w tym wyręczał.
Lubiła swój dom, do którego wprowadziła się 3 lata przed śmiercią. Cieszyła się, że wreszcie będzie miła odpowiednie warunki do pracy, że będzie mogła dużo więcej pracować, bo dla niej praca była szczęściem. Często powtarzała: „śpiewanie mnie nie męczy – męczy się gdy nie śpiewam”…”

„Kiedy zaczynała śpiewać, nawet jej najzagorzalsi przeciwnicy musieli przyznać, że to co robiła na estradzie było interesujące. Odnosiła zresztą rzeczywiste sukcesy. Jako piosenkarka i kompozytorka swoim pojawieniem się budziła ogólne zaciekawienie.
Należała do piosenkarek oczekiwanych, witanych na estradzie i ekranie telewizorów…”

„Piosenki śpiewane przez Annę German towarzyszyły nam przez wiele lat i dalej towarzyszyć będą…
Wtajemniczeni twierdzą, że „była pierwszą po wojnie piosenkarką która potrafiła podnieść piosenkę do rangi sztuki” .
46 – letnie życiu Anny German było niezwykłe. Potrafiła je przeżyć wykorzystując wszystko, wszystko co dobre i walcząc uparcie aż do końca. Już znacznie odczuwając swoje dolegliwości choroby nowotworowej poleciała jesienią 1980 roku do Australii na tourne – które odbyło się bez zakłóceń…
Niestety były to jej ostanie występy i pożegnanie z estradą. Za zasługi dla kultury narodowej została odznaczona „Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski” oraz „Złotym Krzyżem Zasługi”…”

„Anna German odeszła na zawsze 25.08.1982 roku. Była Gwiazdą której nie było sądzone nigdy zgasnąć, bo pamięć o dobrym człowieku przeżyje wieki”


Zapraszam do posłuchania piosenek Anny German. Dzisiejszy player zawiera piosenki radosne, piosenki liryczne, oraz piosenki które Ania bardzo lubiła. Niektóre w języku rosyjskim, niektóre polskim. Niewątpliwie na uwagę zasługuje piosenka „Ave Maria” która stała się dla Ani przepustką dla sławy, estrady… wersja która proponuje nagrana została ponownie pod koniec lat 60 – tych wraz z towarzyszeniem orkiestry Leszka Bogdanowicza. Prawdziwą ciekawostką jest nagranie Belaya cheremuha które zupełnie odbiega od repertuaru Anny German – to jedno z moich ulubionych nagrań Anny German obok bardzo docenionej w byłym ZSRR Nadezhdy.


1. Ave Maria
2. Zakwitnę różą
3. Dookoła kipi lato
4. Cztery karty
5. Wszystko w życiu ma swój kres
6. Człowieczy los
7. Trębacz Franio
8. Belaya cheremuha
9. Nadezhda
10. Słuczajnosti
11. Думай обо мне

Galeria













Plakaty artyski lata 70 - te.